czwartek, 29 marca 2012

Ambitny plan

Wędrując po Waszych cudownych blogach zapragnęłam stworzyć coś całkiem nowego. Postanowiłam wyciągnąć nigdy nie używaną mini maszynę z szafy (którą dostałam od babci jeszcze jako nastolatka ;) i uszyć bardzo mi potrzebny futeralik na telefon. Pomyślałam sobie, że to takie proste, ale niestety było to nie lada wyzwanie.

W empiku kupiłam arkusze filcu i wzięłam się do roboty ;)
Wbrew pozorom początek był oczywiście bardzo ciężki... Maszyna odmawiała posłuszeństwa, nitka uciekała, szew szedł krzywo etc. etc. Jednym słowem wielka porażka... Zrezygnowana schowałam maszynę najgłębiej jak się da. Następnego dnia nie dałam już za wygraną i w końcu udało mi się coś "uszyć".




Oczywiście nie jest to obraz tego co miałam w wyobraźni - troszkę ciasny, nie równe serduszko i nie obszyte tak jak zamierzałam :( itd. (oh ile ja się z nim namęczyłam :( ), i w ogóle wszystko nie tak, ale telefon nareszcie ma swoje miejsce i w torebce się nie porysuje. Więc to chyba najważniejsze :)












Po tej przygodzie z niesforną maszyną podziwiam wszystkie blogerki, które zajmują się szyciem na co dzień !!! I oczywiście zazdroszczę wytrwałości i talentu ;)

11 komentarzy:

  1. Ważne, że swój i telefonik się nie zniszczy. A pierwsze razy zawsze są trudne i problemowe ;)

    I jak? Próbujesz drugi raz się załapać na "Podawaj dalej"? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znowu nie zdążyłam, ale bardzo dziękuję za zaproszenie ;)

      Usuń
  2. Ćwiczenie czyni mistrza :D Wyszło całkiem fajnie, ważne, że się nie poddałaś :)
    super :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ciężko było ! Liczę na to, że następnym razem pójdzie lepiej hehe :)

      Usuń
  3. Liczy się, że zadanie swoje spełnia ;)
    Mnie mama próbuje uczyć szyć, więc - rozumiem!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajne etui, taka wiosenna kolorystyka. Też ostatnio zainspirowana uszyłam króliczki, trochę maszyną, trochę ręcznie, niestety maszyna na prąd nie dla mnie. Zaczynałam szyć na Singerce i tak już zostanie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Twoje króliczki bardzo mi się podobają ! Nie pomyślałabym, że to ten "pierwszy raz" :)
      Ja w ostatnim czasie się przeprowadzałam i obecnie w domu nie posiadam jeszcze nawet igły z nitką (poza tą, która jest w komplecie z maszyną;) hehe. Mam nadzieję, że następne próby będą bardziej zadowalające :)

      Usuń
    2. Nie zupełnie pierwszy raz ale pierwszy od dłuuuuższego czasu. Niestety na Singerkę w obecnym mieszkaniu nie mam miejsca bo ma stelaż, więc muszę trochę poczekać.
      Miłego weekendu

      Usuń
  5. Źle nie jest a początki nie mogą być od razu idealne, a jak wiadomo praktyka czyni mistrza.

    OdpowiedzUsuń
  6. Twój pierwsz filcowy futerał na komórkę jest uroczy :) Ważne, że miałaś pomysł i go zrealizowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że wybrałaś bardzo ambitny projekt i, jak dla mnie, udało Ci się ŚWIETNIE!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny ;)
Wasze komentarze wywołują uśmiech na mojej twarzy :)))

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...